Mimo wszystko osiągnęła swój cel - dała wyraźnie do zrozumienia, jakie jest jej stanowisko odnośnie pana Baver¬stocka. Na razie musi się tym zadowolić. Wstała, lekko dygnęła i poszła poszukać Diany i Arabelli.

wyjście! - Karolina też się podniosła. - Jeśli nie chcesz Zuzanny, to
54
- To twój pierścionek zaręczynowy i symbol naszego związku.
kobiecymi atrybutami wydał mu się jeszcze bardziej fascynujący.
- Oczywiście, że chcę... ale nie mogę.
- Jeśli mi wiadomo, to nadal jest mój dom - odparł chłodno. -
poddać. Zresztą lubiła stawiać się Imo. Jeśli zechce zadzwonić do
Zuzanna wysunęła się naprzód.
Izabela zadzwoniła w chwili, gdy Matthew golił się przed obiadem.
mieć braciszka.
- Jasne. Na pewno nie zrobiłeś tego sam? Może byłeś
- Tak - powtórzył Tanner. - To, i dużo więcej. Powiedz
- A gdybym ja powiedział, że kocham ciebie?
przez telefon w poniedziałek. - Karo i ja podjęliśmy próbę i my

- Są jeszcze u siebie w pokojach.

- Nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Ty miałabyś rozważać
tylko żeby wreszcie to dostrzegła...
- Ty i tak prawie o wszystko się obrażasz, Nick - zgasiła go Kat.

tacy i po raz pierwszy poinformowała siostrę o swoich zeznaniach.

W salonie zebrali się powstrzymująca łzy Arabella, blada a emocji Clemency, markiz z zasępioną twarzą i przejęta mocno lady Helena. Właściwie z oblicza tej ostatniej trudno było wywnioskować, czy trapi się bardziej spodziewającą się szczeniąt suką Millie, czy też swoją bratanicą.
poznała go, posiadła najbardziej intymną wiedzę o nim, i chciał zdobyć taką wiedzę o
Nabrała teraz powietrza w płuca. Propozycja Marka była, prawdę mówiąc, nie

można coś budować. Gdyby między tobą a Parker to było,

Chociaż Adeli wcale nie pochlebiło to zainteresowanie, już wkrótce obie panie włożyły kapelusze i wziąwszy parasolki, ruszyły w kierunku lasu Home Wood. Gdyby przechodziły koło warzywnika, przez zdobione kraty ogro¬dzenia ujrzały Clemency zajętą rozmową z ogrodnikiem. Dziewczyna nie miała nic na głowie i wiatr rozwiewał jej jasne włosy, co sprawiało wrażenie złotej aureoli.
- Jeśli pani ciotka zechce, by kontynuować naukę, bę¬dziemy musiały uczynić - odparła z uśmiechem. - Może zdobędę kilka egzemplarzy La Belle Assemblee i obejrzymy razem francuską modę? Zgoda?
- Nie - pokręcił głową. - Nigdy cię nie okłamałem, Liz. Nigdy.